Jak to jest z napiwkami?

p>Napiwek – wyraz zadowolenia klienta i podziękowanie za miłą, profesjonalną obsługę, a dla kelnera, taksówkarza czy bagażowego to dodatek do pensji. Jego wysokość stanowi od 5 do 25% całego rachunku. W Polsce zwyczaj dawania napiwków dopiero się rozwija. A jak jest w innych krajach?

W Stanach koniecznie zostaw kilka dolarów dodatkowo

Najbardziej rozwinięty zwyczaj dawania napiwków jest w Stanach Zjednoczonych. Tam w niektórych restauracjach napiwki dolicza się do rachunku. Jest to tzw. serwis. W innych lokalach zwyczaj dziękowania obsłudze dolarami jest niepisaną zasadą, a pominięcie dodatkowej zapłaty dla kelnera w wysokości co najmniej 10% rachunku – zwłaszcza w ekskluzywnych lokalach – uchodzi za niegrzeczne. Zdarza się, że napiwki są wymuszane w mniej lub bardziej wyrafinowany sposób. Bywa, że taksówkarze z wyjątkowym poświęceniem szukają reszty, kiedy opłata nie jest okrągłą sumą. Dają w ten sposób do zrozumienia, żeby należność zaokrąglić w górę. Czasami kierowca mówi wprost: Rozumiem, że reszta to napiwek. A w przypadku, gdy podaje mu się voucher, pyta: Ile dopisać?Wtedy nie ma wyjścia, trzeba podać większą kwotę. Inaczej wychodzi się na skąpca.

Napiwki w Europie

W Europie nie ma tak rozwiniętego zwyczaju zostawiania napiwków. We Francji lub we Włoszech personel lokali gastronomicznych lub taksówkarze reagują zazwyczaj dużym zdziwieniem, gdy otrzymają większa kwotę, niż widnieje na rachunku. Francuzi wyróżniają się skąpstwem także w taksówkach. Tam – podobno – klienci awanturują się, żeby przejeżdżać na czerwonym świetle, bo, gdy taksówka stanie na światłach, do rachunku dojdzie 10 centów. O napiwku nawet nie pomyślą. Za to zdarza się, że mają wyliczone 10 euro, a gdy opłata jest większa, twierdzą, że więcej nie mają, po czym wysiadają. Podobnie jest w lokalach gastronomicznych. Według Francuzów zostawienie nawet kilku euro napiwku sprawia, że kelnerzy zbytnio się rozzuchwalają, a przecież dostają pensję. Dlatego zazwyczaj razem z zamówieniem od razu podawany jest rachunek, a należność co do centa zostawia się na stole.

Gdzie nie dajemy napiwków?

Istnieją kraje, głównie spoza kultury europejskiej, gdzie można spotkać się z odmową przyjęcia takiego dowodu podziękowania. W Korei Południowej, Izraelu, Finlandii i w Japonii próba wynagrodzenia obsługi napiwkiem uważana jest za duży nietakt i w ten sposób zamiast podziękować kelnerowi, obrażamy go.

A jak jest w Polsce?

W Polsce napiwki nie są obowiązkowe, ale mile widziane. Słoiki z wrzuconymi na zachętę drobniakami są normą w większości kawiarni. Zdarza się, że dajemy napiwki nawet w lokalach przypominających bary mleczne z zeszłej epoki, gdzie sami musimy podejść do kasy i wybrać jedzenie, żeby potem w okienku je odebrać. Z kolei nawet w lepszych restauracjach bywają goście, którzy wyglądają na zamożnych, a nie zostawiają kelnerowi nawet złotówki.

Napiwek, według definicji, jest dobrowolny. I niech taki też w Polsce pozostanie. Klient, który uczciwie płaci za usługę, jeśli nie chce, nie musi dodatkowo płacić obsługującej go osobie. Także pracownicy obsługi powinni o tym pamiętać i nie domagać się zapłaty. Bo kelner, który wymusza napiwek, skutecznie zniechęca gościa do ponownych odwiedzin lokalu.

zp8497586rq