Polska żywność świętuje – rekordowy eksport i 29. miejsce w światowym rankingu

Mimo czarnego PR-u, embarga i słabego marketingu, eksport polskich produktów rolno-spożywczych rośnie. Nasze główne atuty to jakość i cena. Za granicę wysyłamy przede wszystkim mięso oraz produkty zbożowe. W zeszłym tygodniu polska żywność obchodziła swoje święto. To dobra okazja, żeby przyjrzeć się jej bliżej. Royal Catering zaprasza do wspólnej lektury.

Polskie owoce eksportowe

W czerwcu został opublikowany coroczny Światowy Indeks Bezpieczeństwa Żywności (ang. Global Food Security Index) stworzony na zlecenie firmy DuPont, światowego potentata w produkcji środków ochrony roślin. Wzięło w nim udział 113 krajów. Polska utrzymała miejsce w czołówce.

Dwudziesta dziewiąta pozycja to wynik, który daje polskiej żywności przewagę m.in. nad grecką (31.), węgierską (34.), słowacką (40.) i rosyjską (48.). Nieznacznie przegrywamy z czeską (25.), włoską (22.) oraz hiszpańską (19.). Ze wszystkich europejskich krajów najlepiej wypadła, debiutująca w rankingu, Irlandia (2.), najgorzej Ukraina (63.).

Przy tworzeniu indeksu pod uwagę branych jest 28 czynników, m.in. wydatki na jedzenie w pojedynczym gospodarstwie domowym, zróżnicowanie diety, wysokość cła importowanych produktów rolnych, a od niedawna również otyłość i poziom strat żywności. Raporty bazują na danych zgromadzonych przez ONZ, FAO, WHO oraz Bank Światowy.

29. pozycja polskiej żywności

Indeks nie ogranicza się jedynie do publikacji wyników. Jego twórcy opracowują indywidualnie dla każdego kraju konkretne wskazówki i porady. Co powinna zrobić Polska, aby w kolejnych rankingach awansować przynajmniej o kilka pozycji?

Po pierwsze, musimy zwiększyć wydatki na badania i rozwój w rolnictwie. W tej kategorii zdobyliśmy zaledwie 12,5 pkt. na 100 możliwych. Po drugie – popracować nad podniesieniem Produktu Krajowego Brutto (17,4 pkt.).

W kilku kategoriach uzyskaliśmy maksymalną liczbę punktów. Najmocniejsze strony polskiej żywności to:

  • programy dotyczące zabezpieczenia żywnościowego (100 pkt.)
  • dostęp do finansowania rolników (100 pkt.)
  • opracowane normy dietetyczne / standardy żywienia (100 pkt.)

Polska spichlerzem Europy?

Według danych Biura Analiz i Programowania Agencji Rynku Rolnego polskie produkty rolno-spożywcze eksportuje się do ponad 70 krajów na całym świcie. Ich największym odbiorcą są Niemcy (22%), doceniają je również na Wyspach Brytyjskich (8%), we Francji (7%) i w Czechach (7%).

Tylko w 3 pierwszych kwartałach zeszłego roku łączny dochód uzyskany z eksportu żywności wyniósł 17,3 mld euro! W tym samym czasie do Polski trafiły produkty rolno-spożywcze o wartości 11,6 mld euro.

Naszym eksportowym hitem okazało się mięso (zwłaszcza czerwone). To właśnie ono zanotowało największą dynamikę wzrostu. Dużym zainteresowaniem cieszył się drób, taki jak słynna wielkopolska gęsina, pieczywo, mąka, tytoń oraz cukier.

Polska zywność - eksport

*Źródło: Biuro Analiz i Programowania ARR, dane za 3 pierwsze kwartały 2015 r.

Zainteresowanie polską żywnością rośnie. Wysyłamy ją niemal do wszystkich europejskich krajów, jednak wciąż nie sprzedajemy tak dużo, jakbyśmy sobie tego życzyli. Dla porównania: Holandia eksportuje co roku żywność o wartości ponad 70 mld euro!

Embargo – nie takie straszne, jak je malują

Analitycy rynku są zgodni – zyski ze sprzedaży polskiej żywności mogłyby i powinny być dużo większe. W czym zatem tkwi problem? Specjaliści widzą 3 główne przeszkody. Po pierwsze trwające już drugi rok rosyjskie embargo. Jego skutki okazały się na szczęście mniej dotkliwe, niż można było przypuszczać.

Co prawda w tym roku straciliśmy pozycję lidera w eksporcie jabłek (wyprzedziły nas Stany Zjednoczone i Włochy), jednak większość rolników zaskakująco dobrze odnalazła się w poembargowej rzeczywistości znajdując nowe, często egzotyczne rynki zbytu. To m.in. ich zaradność dała nam 29. pozycję we wspominanym już Indeksie Bezpieczeństwa Żywności.

Ranking żywności. Grafika

*Źródło: E. I. du Pont de Nemours and Company

Dobre, bo polskie, kontra czarny PR

Drugi powód również leży za granicami naszego kraju – produktom rolno-spożywczym, bardziej niż embargo, szkodzi czarny PR. Ogromnym atutem naszej żywności jest stosunek jakości do ceny. Polska wieprzowina, chleb czy sery często wygrywają konkurencję z europejskimi.

W dodatku polska żywność jest jedną z tańszych w Europie. (Najwięcej za jedzenie płacą Duńczycy, Austriacy oraz Finowie). Chcąc ratować rodzimych producentów, poszczególne kraje decydują się często na oczernianie importowanych towarów.

Od kilku lat nasze jedzenie zbiera negatywne opinie w Czechach i na Słowacji. Zaczęło się od afery z solą wypadową, potem była konina dodawana do wołowiny i lody z chemikaliami, co zręcznie wykorzystały czeskie media. Mimo złej prasy, nad Wełtawą ciągle jada się wyroby importowane z północy. Popularny portal informacyjny przeprowadził sondaż, w którym wzięło udział 15 tyś. Czechów. Aż 85% z nich pozytywnie oceniło polską żywność.

Konsumencki patriotyzm w polskim wydaniu

Trzeci problem związany z eksportem produktów rolno-spożywczych leży już na krajowym podwórku. Polska żywność jest po prostu za mało rozpoznawalna. Zeszłoroczna wystawa Expo w Mediolanie to krok w dobrym kierunku. Pawilon zbudowany ze skrzyń na owoce odwiedziło ponad 1,5 mln osób. Spróbowali oni soku z jabłek, cydru i tradycyjnych, regionalnych potraw. Jeśli choć część z nich zostanie ambasadorami naszego jedzenia, trud włożony w organizację wystawy zwróci się z nawiązką.

Warto również zadbać o to, aby na eksport szły przede wszystkim wysokojakościowe produkty. Trzeba wesprzeć je solidną promocją i kampanią reklamową. Z jedzeniem jest jak z muzyką – najbardziej lubimy tę, którą kiedyś, gdzieś już słyszeliśmy.

Z powodów geograficznych polskim sadownikom trudno konkurować z izraelskimi ziemniakami czy hiszpańskimi winogronami. W marketach i dyskontach niepodzielnie królują owoce oraz warzywa wyhodowane w południowym słońcu.

Są jednak obszary, w których polska żywność jest bezkonkurencyjna. Wspominana już gęsina robi międzynarodową karierę, a chleb, ten tradycyjny – na zakwasie, znajduje amatorów w najdalszych zakątkach Europy. Royal Catering zachęca, aby podczas codziennych zakupy, zwrócić uwagę na produkty właśnie tego typu. Rozpoznamy je po następujących oznaczeniach:

Szukaj polskiej żywności oznaczonej znakami jakości