Kulinarna podróż dookoła świata cz. 5

Buenos días! Jeszcze tylko dwa przystanki na naszej kulinarnej trasie. Teraz jesteśmy w Meksyku, gdzie zjemy najpopularniejsze chyba wytrawne naleśniki. Usmażone na naleśnikarce rumiane placki, połączone z czerwoną fasolką, mielonym mięsem, żółtym serem i typowymi dla tego regionu, pikantnymi przyprawami, stanowią prawdziwe niebo w gębie. Wszystkich fanów płomiennych smaków prosimy o zaopatrzenie się w solidną naleśnikarkę i dużo napojów chłodzących!

 

Każdy ma już naleśnikarkę? Wobec tego, ruszamy do przygotowania naleśników meksykańskich. Na początek, usmażmy placki według znanego nam już od jakiegoś czasu przepisu. Na wszelki wypadek przypomnimy recepturę: otóż łączymy mąkę, mleko oraz jaja, do takiej surowej, przypominającej rzadką śmietanę masy dodajemy szczyptę soli i ulubione przyprawy. W tym samym czasie uruchamiamy naszą naleśnikarkę, pozostawiając jej chwilę na uzyskanie najlepszej temperatury.  Szczęśliwie, nie będziemy potrzebować nadmiernie dużo oliwy, ponieważ smażenie na naleśnikarce z żeliwną płytą pozwala ograniczyć ilość szkodliwych dla zdrowia tłuszczy.

 

Po zmiksowaniu, masę wrzucamy na płytę naleśnikarki i smażymy na smakowity rumiany kolor. Zasmucimy tych, którzy ciągle obstają przy tym, że naleśnikarka wcale nie jest lepszym rozwiązaniem niż patelnie z supermarketu: owszem, są banalnie tanie i lekkie, ale przy tym niesolidne i wręcz jednorazowe. Wbrew pozorom, nie warto kupować nowej przy okazji każdego smażenia, aby uzyskać najlepsze naleśniki a jednocześnie nie zbankrutować, najlepiej sprawdzi się naleśnikarka z prawdziwego zdarzenia. Ale tylko taka naleśnikarka, która jest wyposażona w żeliwną płytę, do której nic nie przywrze, jednocześnie uwalniając nieszczęsnego kucharza od obowiązku bezowocnego szorowania naczyń. Znacie to? Raz przypalona powierzchnia, już chyba nigdy nie będzie odpowiednio służyć. I do tego jeszcze te połamane na druciaku paznokcie…Mało atrakcyjna perspektywa, dlatego więc, dobra dłoni, oszczędności czasu i pieniędzy, a przede wszystkim: smaku – warto zainwestować w naleśnikarkę.

 

Wróćmy do receptury. Usmażone na naleśnikarce rumiane placki odkładamy na bok i przykrywamy aby nie wystygły. Ciepłe są bardziej plastyczne, a więc i lepsze do dalszej obróbki. Aby przygotować farsz potrzebować będziemy:

 

  • 60 dag mięsa mielonego,
  • 1 puszka czerwonej fasoli,
  • 1 puszka kukurydzy,
  • 3 ząbki czosnku,
  • 1 łyżka przyprawy meksykańskiej,
  • 1-2 łyżeczki papryki ostrej czerwonej,
  • 2 łyżki przecieru pomidorowego,
  • ser żółty

 

Składniki łączymy na patelni. Już nie na naleśnikarce, ale takiej znanej nam z każdej zwykłej kuchni. W pierwszej kolejności smażymy mięso, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek całość dusimy pod przykryciem. Gdy mięsiwo zacznie przejawiać cechy usmażonego: łączymy je z fasolą, kukurydzą, przecierem pomidorowym oraz przyprawami. Całość dalej dusimy pod przykrywką, aby smaki się przeniknęły. Dobrym pomysłem jest, aby przygotować farsz równocześnie ze smażeniem placków na naleśnikarce, tak aby uzyskać wszystkie elementy posiłku jednocześnie.

 

Gotowy mięsno-warzywny farsz układamy na usmażonych na naleśnikarce plackach, następnie zawijamy na podobieństwo wszystkim znanym gołąbków. Tak uzyskane sakiewki posypujemy żółtym serem a następnie umieszczamy w piekarniku aby wszystkie składniki połączyły się ze sobą i zapiekły. W tym czasie możemy wyczyścić naleśnikarkę aby była gotowa na następne eksperymenty. Wiadomo przecież, że urządzenie tak ważne w kuchni smakosza, jak naleśnikarka jest ciągle w użyciu!

 

Bombowy smak gwarantowany, jednak aby uniknąć wybuchów, zalecamy popijanie dania dużą ilością napojów!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *